Choć sam nie jestem (jeszcze) miliarderem, to myślę, że życie miliarderów nie należy do najłatwiejszych. No bo w zasadzie, wciąż myślisz na ilu Ty właściwie tych miliardach siedzisz. A tu prawnicy zapukają, chcąc swoją należność, a to przewalutowanie nie jest korzystne, a co dopiero działka dla całego sztabu „Dbamy o fortunę”. I tak z pewnością jakiś mądry księgowy policzy ile ta sumka ma zer. Mądry księgowy rzecze (i tu wspieramy się Wikipedią), że nasz bohater posiada 3,4 miliarda USD (około 12,9 miliarda PLN). Przyznam szczerze, że symbolicznym jednym procentem z tej sumy bym nie pogardził (34 mln USD).

Naszego miliardera spotkał spory cios, bo tu nagle zaczęły mu z półek sklepowych Gristedes  znikać lody. I to nie byle jakie, bo z etykietą najbardziej szanowanych producentów lodów. Nie mam pojęcia czy sprzedaż lodów w supermarketach jest złotą rybką w jego sieci handlowej, czy jedynie kropelką w tym morzu, a raczej oceanie produktów. Lecz skoro nasz John zdecydował się umieścić na portalach społecznościowych zdjęcia dwójki złodziejaszków, którzy z koszykiem wyładowanym osiemdziesięcioma pudełkami lodów mknęli z jego sklepu, sprawa naprawdę musi być wysoce poważna.

Ale to nie koniec. Sprawa tak obrosła w piórka, że nasz miliarder obiecał pięć tysięcy dolarów nagrody dla każdego, kto pomoże złapać złodziei lodów, którzy nie tylko w jego supermarketach sieją niemały zamęt.

Zdaniem samego poszkodowanego złodzieje kradną lody, bo jest to towar, który można łatwo i szybko sprzedać ze sporym zyskiem. A pomagać ma łatwemu zarobkowi fala upałów, która szczególnie męczy mieszkańców na Wschodnim Wybrzeżu USA. Ot co, złodziejaszki na tym pomyśle mogą ukręcić niezłe lody.

Jak widać policja Nowego Jorku bacznie zajęła się problemem, dając do publicznej wiadomości dane o skali problemu. Od początku roku zgłoszono 250 kradzieży lodów w mieście, a zatrzymano 130 osób.  Informują również, że walka z taką przestępczością trwa ściśle pod ich patronatem, oraz sprzedawcami, którzy stają się tu cichymi wtyczkami AFR.

Ciekaw jestem, czy komendant tamtejszej policji zgłosi się po nagrodę za każdego wysłanego policjanta, czy może duma i chęć niesienia pomocy, które są wpojone każdemu stróżowi prawa w Stanach, nie pozwoli mu na przyjęcie takiej sumy pieniędzy. Co innego oczywiście działoby się w Polsce. O ho! Marek Działoszyński (były komendant główny policji)  wiedziałby co dokupić do swojego kompleksu gabinetów, zwanego dalej „Bizancjum”. Niestety Marek Działoszyński, założyciel Bizancjum nie cieszył się długo swoim luksusem, bo jedyne pół roku, by następnie w lutym 2015r. złożyć dymisję i to prawdopodobnie nie z powodu źle dobranego koloru płytek ceramicznych. Wierzę i ufam, iż obecny komendant Jarosław Szymczak podołałby sytuacji, która spotkała syna greckich imigrantów – Catsimatidisa, nie zważywszy na proponowaną nagrodę.

Cała ta sprawa z kradzieżą lodów roztopi się szybciej niż one same, a ludziom ze Wschodniego Wybrzeża USA radziłbym szybko zainteresować się pięcioma tysiącami dolców rzuconymi na zachętę.  Ale halo! To Ameryka! Tu sami pomocni ludzie, którzy nie pozwolą by nasz miliarder został sam na lodzie (i z lodami).